Search

Winsor & Newton ProMarker / Letraset ProMarker


Lata temu, gdy interesowałam się rysunkiem komiksowym w znacznie większym stopniu niż aktualnie, miałam problem z kolorowaniem prac. Nie potrafiłam znaleźć żadnych materiałów, które spełniały by moje oczekiwania i marzenia o estetycznym wykończeniu szkiców. Pewnego dnia natknęłam się na dziewczynę, której prace do dziś mnie inspirują- pokazywała jak tworzy krok po kroku. Właśnie wtedy spotkałam się z ProMarkerami.


Początkowo zamówiłam kilka kolorów by sprawdzić jak się będę z nimi czuła. Po otworzeniu paczki i pierwszych próbach wiedziałam, że to to, czego szukałam :). Stopniowo zamawiałam następne, gdyż cena jednak nie pozwalała na jednorazowy zakup dużej ilości (1 sztuka to około 11 zł) i aktualnie po długim czasie posiadam już ok. 70 sztuk. Przy proponowanej ilości kolorów (92) trudno sobie wyobrazić, by mieć wszystkie, jednak są one niesamowicie wydajne i cel ten staje się realny. Nigdy nie dokupywałam żadnego koloru, gdyż po upływie lat (przy średnim użytkowaniu) żaden marker jeszcze nie wysechł ani się nie skończył.

Promarker'y kryją niesamowicie dokładnie, nie ma mowy o żadnych smugach jak podczas rysunku zwykłymi markerami- nietoksyczny tusz na bazie alkoholu zlewa się całkowicie z kartką, dzięki czemu mamy wrażenie, że rysunek został wydrukowany a nie narysowany. Trzeba pamiętać również o tym, że na każdym papierze - w zależności od tekstury i gramatury - marker ten będzie się zachowywał inaczej (w planach mam już test ProMarker'ów na różnych papierach). Poniżej porównanie 3 serii Promarker'ów (niestety porównanie nie na papierze, a na podkładzie białym w połysku dlatego też nie widać efektu wtopienia, mój błąd).

ProMarker'y miały różne odsłony - poniżej 4 markery od dołu pochodzą z dwóch edycji Letraset'a, 2 pierwsze od góry z kolei to odsłona Winsor & Newton, rewelacyjnej marki, która przejęła jakiś czas temu ProMarker'y.

Bardzo wygodnie się nimi kryje, można również zaszaleć z mieszaniem kolorów, które bez problemu się łączą. W tym celu został stworzony również blender.

Promarkery mają dwie końcówki: szeroką do krycia większej powierzchni oraz drobniejszą do dokładniejszego wykańczania, detali.

Jedynym minusem, mało irytującym przy rysowaniu na pojedynczej kartce za to niesamowicie denerwującym przy rysowaniu w szkicowniku (zawsze trzeba pamiętać o podkładzie) jest fakt, iż markery te niesamowicie lubią przebijać papier. Jedyną radą jest nabycie papieru o wysokiej gramaturze. Ale przy takim efekcie kto by się czepiał szczegółów ;).

W ofercie dostępny jest również blender oraz nakładki z bardzo cienkimi końcówkami, dzięki czemu zyskamy kreskę podobną do klasycznych cienkopisów Stabilo Point 88. Wystarczy specjalną nakładkę nałożyć na marker i rozpisać do uzyskania odpowiedniego koloru.

Poniżej etap przechodzenia koloru po zmianie markera z fioletowego na niebieski. Swoją drogą taka nakładka nawet na największą końcówkę mogłaby być ciekawa do uzyskania efektu przejścia koloru na większej powierzchni, jak w przypadku markerów Chameleon (już wkrótce przegląd).

Jednak trzeba im przyznać- spełniają swoją rolę i na pewno zadowolą rysowników, ilustratorów, amatorów, projektantów, designerów i innych, gdyż jakość pracy z nimi jest naprawdę z wyższej półki :).

Brak komentarzy

Prześlij komentarz